PolscyGracze.pl
Dołącz do naszej grupy! Nasz Discord

Zoe – Fabuła i opowiadanie

Dowiedzcie się więcej o wspinaczce Zoe na szczyt Góry Targon (spojler: była to krótka wyprawa).

Jako uosobienie psotliwości, wyobraźni i zmiany, Zoe jest kosmicznym posłańcem Targonu, który zwiastuje ważne wydarzenia zmieniające całe światy. Sama jej obecność zakrzywia prawa fizyki, co czasami prowadzi do kataklizmów, lecz nie jest to zamierzone działanie. Być może wyjaśnia to nonszalancję, z jaką Zoe traktuje swoje obowiązki, co daje jej mnóstwo czasu na igraszki, strojenie sobie żartów ze śmiertelników i dostarczanie sobie rozrywki na inne sposoby. Spotkanie z Zoe może być przyjemnym i pozytywnym doświadczeniem, lecz zawsze kryje się w tym coś więcej i nierzadko jest to coś bardzo niebezpiecznego.

Zoe nie otrzymała mocy w tradycyjny sposób, co pasuje do natury jej targońskiego aspektu. Nie przezwyciężyła przeciwności losu, nie poświęciła się dla żadnej szlachetnej idei i nie pokonała też próby, jaką jest zdobycie Góry Targon. Zoe była normalną dziewczyną, z pozoru wybraną przypadkiem.

Jej lunariańscy nauczyciele mówili, że ma bujną wyobraźnię, lecz jest nieposłuszna i leniwa, nie potrafi się skupić i bywa psotna. Pewnego dnia, gdy postanowiła porobić coś „mniej nudnego” niż studiowanie świętej magii, zauważył ją targoński Aspekt Zmierzchu.

Obserwował, jak ta młoda dziewczyna drwi z krzyków goniących ją rozzłoszczonych kapłanów Lunari. Po godzinnej gonitwie wściekli nauczyciele otoczyli ją. Zanim zdążyli ją złapać, Aspekt stworzył przed nią 6 przedmiotów: sakiewkę pełną złotych monet, miecz, podręcznik, dywan modlitewny, jedwabną linę i piłkę. Pięć z tych rzeczy pozwoliłoby jej uciec lub wyjść z sytuacji obronną ręką. Zoe wybrała szóstą.

Niezainteresowana ucieczką wybrała piłkę i kopnęła ją w stronę sąsiedniego domu. Podśpiewywała sobie, gdy piłka latała między kapłanami.

Aspekt, zachwycony beztroską Zoe, otworzył błyszczący portal na szczyt Góry Targon, oferując jej szansę zobaczenia wszechświata. Wskoczyła do portalu tyłem, od razu łącząc się z Aspektem. Zanim zniknęła, zdążyła jeszcze pokazać język swoim oniemiałym nauczycielom.

Po tej niezwykłej transcendencji Zoe podróżowała po najodleglejszych wymiarach, na skraju wpływu Targonu, bawiąc się w światach niepojętych dla ludzi.

Zoe postarzała się tylko o rok, choć wróciła do domu po wielu tysiącleciach. Pomimo że z jej perspektywy Runeterra niewiele się zmieniła, to Zoe wypełnia ciekawość ludzi i innych aspektów.

Być może jej najciekawszą nową znajomością jest ta z Aurelionem Solem. Arogancja, kłamstwa i cyniczność tego kosmicznego smoka denerwują Zoe. Dlatego też stale dokucza wielkiemu stworzeniu, lecz gdy zajdzie taka potrzeba, potrafi również stanąć w obronie swojego „kosmicznego pieska” i jego gwiazd przed gniewem Pantheona. Nikt nie jest pewien, czy wynika to z jej kaprysu, bycia zaborczą, czy z psotliwej natury. W przypadku Zoe nikt nie może mieć pewności co do jej zamiarów… no, może poza tym, że chce się dobrze bawić.

Opowiadanie: Poznaj Zoe

W chwili, gdy pomyślała o cukierni, skoczyła, poddając się sile grawitacji. Kiedy spadała, pomyślała o otwarciu bramy. W okamgnieniu portal otworzył się pod nią i połączył z innym miejscem. Wpadła w bramę. Kiedy podróżowała, jej ciało stale się zmieniało.

To trochę łaskocze.

Niestety Zoe nie pojawiła się tam, gdzie chciała. Zamiast tego wynurzyła się z portalu kawałek dalej, popychana siłą rozpędu swojego wcześniejszego upadku. Po chwili została wciągnięta z powrotem do drugiego portalu. Czas i przestrzeń znów załamywały się wokół niej, jak sama by to określiła: „strasznie szumiąc”. Po czym wyrzuciły ją w to samo miejsce. Obydwa portale zwinęły się i znikły.

Potężna magia zakłócała umiejętność podróżowania Zoe. Prawdopodobnie miało to związek ze zmianą, którą miała obwieścić i, jak widać, jeszcze tego nie zrobiła. Była to dość problematyczna, ale znajoma sytuacja. Nie była pewna treści wiadomości, nie wiedziała dla kogo była przeznaczona ani co znaczyła, ale z jej poprzednich doświadczeń wynikało, że takie detale nie miały większego znaczenia. Święte moce oczekiwały postępów, a wiadomości stawały się jasne chwilę po tym, jak gdzieś przybywała. Zoe myślała, że bycie aspektem jest całkiem fajne.

Oczywiście pozostawało pytanie, co robić, gdy musiała czekać. Rozejrzała się. Opodal drzewa zauważyła małe, puchate stworzenie z ogromnym ogonem. Wyglądało podobnie do małego Yordla, ale Zoe dostrzegła, że połączenie tego stworzenia ze światem duchowym jest porównywalnie mniejsze.

W mózgu Zoe pojawił się cykl życia małego zwierzątka. Przeżyłoby tylko dwanaście dni, zanim wyzionęłoby ducha. W oczach Zoe ulotność jego życia czyniła go bardziej słodkim. Zoe podskoczyła i pobiegła w jego kierunku.

— Jaki słodziak!

Małe zwierzątko uciekło na drzewo.

— Hej, wracaj! — krzyknęła.

Bez zastanowienia Zoe stworzyła bańkę czasu, cofającą go tylko o pół dnia, a następnie rzuciła ją w stronę drzewa. Anomalia odbiła się, zanim prysnęła na konarze drzewa.

Na krótką chwilę przeszłość słodkiego stworka połączyła się z jego teraźniejszością. Nocne niebo zawładnęło okolicą i motyle zmierzchu latały wokół. Małe stworzenie zapadło w głęboki sen z poprzedniego wieczora, ponieważ jego przeszły stan ducha i umysłu zdominował obecną świadomość.

Zoe chwilowo zignorowała grawitację, uniosła się na gałąź i zatrzymała się przy małym stworzeniu. Jej ręka znieruchomiała nad jego mięciutkim futerkiem. Wiedziała, że kiedy dotknie zwierzęcia, jej czar pryśnie.

— Zoe nic ci nie zrobi — wyszeptała. Lecz gdy pogłaskała zwierzę po główce, obudziło się ono gwałtownie i uciekło od niej w panice.

Rozczarowana Zoe wzniosła się trochę wyżej, zanim obróciła się do góry nogami. Zastanawiała się, czy nie odwiedzić Aureliona Sola, jak już wszystko skończy. Smok też nie lubił być głaskany. Ale, jak stwierdziła, łatwiej go złapać bez wyrządzania mu krzywdy. Pomysł spalił na panewce w momencie, gdy uniosła się tak wysoko, że mogła spojrzeć ponad wzgórza i wypatrzyć na horyzoncie osadę.

Wyczarowała portal do miasta i wskoczyła do niego. Lecz znowu udało się jej stworzyć bramę prowadzącą tylko parę kroków dalej. Co gorsza, portal zapadł się tak jak wcześniej i wciągnął ją z powrotem.

Trawa wyglądała zachęcająco, więc z braku innych możliwości przeszła przez las, by dostać się do osady.

Gdy słońce zaczęło zachodzić, dotarła do obrzeży ufortyfikowanego miasta. Usłyszawszy śmiech, na chwilę znowu zignorowała grawitację i wzniosła się na jeden z dachów.

Na centralnym dziedzińcu bawiło się pół tuzina śmiertelników. Byli mniej więcej wzrostu Zoe, nie tak jak dzieci lub dorośli, których spotykała podczas wycieczki po planecie.

Jeden z mężczyzn gonił w koło kobietę. Oboje się śmiali. Zasady gry były niejasne.

Zoe skupiła się na pięknej, czerwonej sukni dziewczyny. Zastanawiała się, czy ten kolor miał jakieś znaczenie. Nawet jeśli nie był częścią gry, to spodobał się Zoe. Dziewczyna wydawała się wyższa od innych kobiet i sprawiała wrażenie, że mogła znać rzeczy, których Zoe musiała się nauczyć.

Mężczyzna również wydał się jej interesujący, ale w kompletnie innym znaczeniu. Wiedziała, że jej obecne wcielenie nie pozostanie długo na tym świecie, ale podejrzewała, że czułaby się wspaniale, gdyby to ją zaczął gonić. W jego szczęce i kształcie jego ust było coś wspaniałego.

Nerwowo przełknęła ślinę. Koniec końców minęło trochę czasu, od kiedy Zoe była śmiertelniczką bądź zagościła w tym wymiarze. Miała dziwne przeczucie, że grupa jej nie zaakceptuje, w związku z czym nie będzie mogła się z nimi bawić.

Dwóch innych chłopaków, zdecydowanie mniej interesujących, zaczęło kopać piłkę między sobą. Ta gra wywołała w niej wspomnienia.

Ośmielona więzią, zeskoczyła z dachu wprost na środek grupy.

— Cześć! — powiedziała, zmieniając kolor włosów na czerwony, taki jak sukienka wysokiej kobiety.

— Duch! — powiedział ten interesujący chłopak, robiąc wielkie oczy. — Uciekać! — krzyknął.

Zoe poczuła potrzebę wyjaśnienia, że jest aspektem bardziej niż duchem, ale nie była pewna, czy jego krzyk nie jest częścią gry.

— Akurat przybywam z wiadomością. Ale jak chcecie się bawić, to mam mnóstwo czasu — powiedziała, wystrzeliwszy za nimi.

Potem podfrunęła do wysokiej dziewczyny tak naturalnie, jak tylko potrafiła.

— Twoje czerwone wdzianko jest takie fajne! Czy to, że jest czerwone ma jakieś znaczenie? — Zoe spytała. Ale jej próba nawiązania rozmowy nie miała większego wpływu na dalszy rozwój wydarzeń. Kiedy Zoe się odezwała, interesujący chłopak wciągnął wysoką dziewczynę do domu. Z trzaskiem zamknął ciężkie, drewniane drzwi, czym zagrodził Zoe drogę.

Zoe rozejrzawszy się, odkryła, że inni śmiertelnicy również zniknęli, lecz z baszty w pobliżu centrum miasta dobywał się hałas.

Po chwili przybiegł do niej tuzin mężczyzn w zbrojach i z włóczniami. Ich włócznie przypominały broń Pantheona.

„Miejscowi strażnicy”, pomyślała.

Uznawszy ją za ducha zaczęli wykrzykiwać ostrzeżenia, podczas gdy ich przywódca próbował rzucić na nią zaklęcie wypędzające. W mniemaniu Zoe było to całkiem dobre zaklęcie, ale nie takiego oczekiwała. Zastanawiała się, czy duchy często nawiedzają to miasto.

Kiedy mężczyźni zaczęli rzucać w nią broń, Zoe stworzyła magiczny meteor i wysłała go na lot wokół baszty. Potem stworzyła parę portali, by uniknąć włóczni strażników, zanim wymierzyła w nich gwiazdę.

Przy uderzeniu meteor implodował, wchodząc w reakcję łańcuchową z drobinkami zgromadzonymi podczas lotu, co doprowadziło do olbrzymiego wybuchu, który rozgromił strażników i ich wieżę, a pobliski obszar obrócił w proch.

— Halo? — spytała Zoe, a wokół niej wirowały chmury zniszczenia. Zastanawiała się, czy wysokiej dziewczynie lub interesującemu chłopakowi udało się uciec. Prawdopodobnie tak.

Chwilowo przygnębiona Zoe zdecydowała, że odwiedzi większą osadę śmiertelników. Wydawało się jej, że może tam znajdzie się ktoś, kto się z nią pobawi.

Zoe przypomniała sobie, gdzie przed tysiącami lat stało… miasto. Pomimo poprzednich porażek instynktownie wyczarowała portal. Była mile zaskoczona, kiedy otworzyła się brama do miejsca, w którym chciała się znaleźć.

— Super! — powiedziała szczęśliwa, że znów potrafi podróżować i chętna do dostarczenia kolejnej wiadomości.

Kiedy opuściła tę rzeczywistość, zaczęła się zastanawiać, czy nowy krater doprowadzi śmiertelników do odkrycia znajdującej się w pobliżu Runy Świata. Mogłaby zostać odnaleziona przez wysoką dziewczynę lub interesującego chłopaka.

Zoe stwierdziła, że byłoby zabawnie, gdyby tak się stało.

  • xxXardaSxx

    Hmmm daje okejke :)